Łagodnie tak opadam w dół 
Odkrywam niespotkany świat
Znudzony wiatr osłania nas
Muzyka skończonego dnia

Szelestem warg okrywasz się
Nietrwały dotyk nagłych spraw
Bezbronna noc nadchodzi już
Słońce zamyka oczy twe

Amfetaminowa siostra i ja
Biały śnieg, biała mgła
Obłęd spędzonych dni
To pomaga żyć
Amfetaminowa siostra i ja
Biały śnieg, biała mgła

Bezsilny wstyd w ciemności zgasł
Po twarzy mknie uścisku ślad
Szalony czas rozgrzanych ciał
Muzyka skończonego dnia









W twojej szafie zamknę się, siądę w kącie i czekał będę 

Kiedy przyjdziesz wyjdę z niej
Nie
Nie wyjdę wystraszysz się
Będę czekał kiedy znów w swojej kuchni podejmiesz próbę
Rozcinania głowy ostrym nożem

Z mózgu wyjmiesz myśli dwie
Te najbardziej cię męczące
Z nową myślą wyjdziesz stąd
Staniesz w świetle i odetchniesz
Gdybyś tak te myśli dwie pozostawił w swojej głowie
Strach ma przecież wielkie oczy

Ciągle czekam
Schowany w kącie szafy twej
Patrzę i płaczę
Z modlitwą na ustach by ocalić cię

Obłąkany idziesz w przód
Krok po kroku jak maszyna
Myślisz sobie co za wstyd
Ty tak wielki i tak skończyłeś
Pomyśl sobie jeszcze czas mógłbyś teraz się zatrzymać
Noc jest przecież bardzo długa

Ciągle czekam
Schowany w kącie szafy twej
Patrzę i płaczę
Z modlitwą na ustach by ocalić cię / x 5

Ciągle czekam / x 7