Łagodnie tak opadam w dół
Odkrywam niespotkany świat
Znudzony wiatr osłania nas
Muzyka skończonego dnia
Szelestem warg okrywasz się
Nietrwały dotyk nagłych spraw
Bezbronna noc nadchodzi już
Słońce zamyka oczy twe
Amfetaminowa siostra i ja
Biały śnieg, biała mgła
Obłęd spędzonych dni
To pomaga żyć
Amfetaminowa siostra i ja
Biały śnieg, biała mgła
Bezsilny wstyd w ciemności zgasł
Po twarzy mknie uścisku ślad
Szalony czas rozgrzanych ciał
Muzyka skończonego dnia
W nicości morza trwam
Wzruszenia ciągłym brak
Szre nibo pełne ludzkich dusz
Chyb chciałbym już tam być
Zakołysany dzień opóścił ziemski brzeg
Moja głowa pełna myśli jest
Jak nabrzmiały z ptaków krzew
Podobny chmurom zbieg
Prowadzi wszędzie mnie
Gdzie zmysły gubią sens
Gdzie czarny pada śnieg
Powoli tracę wzrok
Co mogę zrobić to żyć do utraty tchu
Zawrócić zdążę wiem
Zaskoczę światłem zmierzch
Gdzieś na końcu świata odnajdę się
Chyba chciałbym już tam być